6.04.2014

Prolog

Anna zacisnęła mocniej dłonie na kawałku materiału który jeszcze do niedawno mógł służyć jako chusteczka. Wymięta, ze świeżymi dziurami od ciągłego obskubywania nie nadawała się już do niczego. Przypuszczała jednak, że i tak nie będzie jej potrzebna. Nie będzie płakała. Od dawna tego nie robiła.
Spojrzała po raz kolejny na ciemne drzwi. Wolałaby mieć to już za sobą. Obiecali jej, że to będzie ostatnia wizyta, że nigdy więcej nie będzie musiała patrzeć w oczy temu mężczyźnie. Ta myśl ją pokrzepiała, dodawała otuchy i odwagi, a musiała przyznać, że miała jej niewiele.
Drzwi się uchyliły, skrzypnęły źle naoliwione zawiasy. A może właśnie miały złowrogo zawiadamiać, że nadszedł czas na stawienie czoła wielkiemu Wizengamotowi?
— Anna Stark. — Chudy, niewysoki czarodziej w wielkich, rogowych okularach miał znudzony, obojętny wyraz twarzy. Jakby rozprawa w sprawie śmierciożercy nie była dla niego czymś nowym. Przepuścił Annę i zamknął za nią drzwi.
Na krześle w samym centrum Sali Rozpraw siedział już Evan Rosier. Zgarbiona, niemal skurczona w sobie, wychudzona, trzęsąca się istota w niczym nie przypominała osoby, którą Anna pamiętała ze swoich koszmarów. Długie blond włosy zamieniły się w poklejone, rozrzedzone strąki, niegdyś przystojna twarz doznała poważnych, nieodwracalnych obrażeń, a przejmujące, diabelskie oczy zapadły się w głąb czaszki. Z rozprawy na rozprawę z dawnego siebie, Evan Rosier zamieniał się w gnijącą poczwarę.
Gdy go mijała czuła na sobie jego wzrok wwiercający się błagalnie w jej postać. Wspięła się na wskazane miejsce niedaleko oskarżonego i usiadła, starając się nie rozpaść wewnętrznie.
Ostatni raz, powtarzała w myślach, musisz go znosić ostatni raz.
— Wszyscy doskonale znamy winy znajdującego się przed nami śmierciożercy. — Wysoki, podstarzały Auror z włosami związanymi w kucyk prowadził sprawę Rosiera od samego początku. Williamson, jeden z pozostałych po wojnie przy pracy Aurorów, któremu Minister Shacklebolt wciąż ufał. — Nie tylko porywał, torturował i mordował na zlecenie samego Toma Riddle’a, robił to także dla swojej przyjemności. Po tygodniach, w których usłyszeliśmy zeznania ocalałych ofiar, nareszcie możemy zakończyć proces. Wyrok jest oczywisty. By jednak ze spokojnym sumieniem można było zamknąć tego człowieka w Azkabanie, wysłuchajmy osoby, której Evan Rosier wyrządził najwięcej krzywd. — Wzrok Williamsona spoczął na niej. — Panno Stark, czy mogłaby pani opowiedzieć nam swoją historię?

1 komentarz:

  1. Uuuu zaczyna się mrocznie! Trochę (bardzo?) się boję, co tam będzie dalej, mam najgorsze (najlepsze?) skojarzenia. Także pisz, pisz, żeby rozwiać moje wątpliwości xP No i w ogóle wooow, powrót do blogów, to jednak zawsze będzie dla nas taki drugi dom, ukochane miejsce w internecie. Platformy się zmieniają i szablony i tematy, ale jednak ciągle jest coś swojskiego w tym. Także trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń

impreza graficzna

Obserwatorzy

Layout by Yassmine